Nie mówię szeptem, gdy pytają, gdzie byłam czyli Majorka nie tylko dla szpanu

Teneryfa, Ibiza czy wreszcie Majorka… Wiele miejsc na świecie doczekało się mało zaszczytnej rangi kurortów wczasowych, która w pewnym sensie odstrasza od nich turystów poszukujących czegoś więcej niż tylko pasywnego, leniwego odpoczynku. Czy dawno utarte opinie uniemożliwiają dostrzeżenie walorów krajoznawczych? A może wszystko zależy tylko od ciekawości świata oraz poziomu zaangażowania?

Majorka to największa z wysp tworzących hiszpański archipelag Balearów. Pewną ciekawostką, bardziej językoznawczą niż krajoznawczą, może być fakt, że jej nazwę wymawia się dokładnie tak samo po polsku jak również w oryginalnej (hiszpańskiej) wersji językowej, chociaż oczywiście istnieją pewne różnice w pisowni. W pewnych kręgach Majorka uchodzi także za synonim pozerstwa oraz domniemanego, często nieistniejącego, bogactwa. Osoby niedoinformowane noszą w głowach obraz miejsca, na odwiedzenie którego mogą pozwolić sobie tylko posiadacze bardzo głębokich kieszeni, tymczasem przy odpowiednim zaangażowaniu oraz wiedzy, gdzie szukać, dobre i, co chyba najważniejsze, tanie oferty same pchają się przed oczy aspirującego podróżnika. No dobrze, ale co robić kiedy już dotrzemy na miejsce? Bo przecież muszą istnieć rozrywki inne niż nieustanne kąpiele słoneczne?

Dokładnie tak. Majorka oferuje wiele różnorodnych atrakcji rozpoczynając od przepięknych widoków, a kończąc na zabytkach tamtejszej historii oraz kultury. Aby do nich dotrzeć wystarczy po prostu spojrzeć nieco dalej niż sugerują praktycznie wszystkie biura podróży, usiłujące wmówić potencjalnym klientom, że piasek, woda i słońce to wszystko czego potrzeba do życia.

Jedyne lotnisko na wyspie znajduje się w jej stolicy. Nawet jeżeli zarezerwowaliśmy nocleg gdzieś poza granicami miasta, a wszechobecny zgiełk jest nam delikatnie mówiąc nie na rękę to jednak warto poświęcić mu kilka chwil jeszcze zanim nadejdzie czas powrotu do domu. Palma de Mallorca zachęca przede wszystkim portem oraz gotycko- renesansową katedrą sprzed której rozciąga się oszałamiający widok na Morze Śródziemne. Warto dodać, że tą zdecydowanie najważniejszą świątynię major kańskiej stolicy budowano prawie 400 lat, a w obecnych czasach codziennie odwiedzają ją tysiące turystów. Czy to już wszystko? Ależ oczywiście, że nie. Dobrze jest także przyjrzeć się codziennemu biegowi życia mieszkańców. Popatrzeć na ludzi idących ulicami albo czekających aż przyjedzie odpowiedni autobus, wejść do galerii handlowej czy nawet małego sklepiku muzycznego ukrytego gdzieś pomiędzy barem, a salonem gier.

Majorka to także urok małych miasteczek, takich do których często da się dojechać tylko i wyłącznie samochodem. Być może nie oferują przyjemności obcowania z zachwycającymi zabytkami, najlepszych restauracji ani dziesiątek stron informacji zapisanych przez autorów przewodników turystycznych, ale czasami warto zaryzykować poświęcając swój czas na coś co może okazać się przysłowiowym kotem w worku. Nigdzie jednak nie doświadczymy takiego spokoju, pogody ducha mieszkańców, a także drobnych przyjemności pokroju dzieciaków, które kiedy tylko wyjdziemy na spacer wąskimi uliczkami ich miasteczka, pomachają nam na powitanie.

A skoro już mowa o małych miasteczkach to jestem święcie przekonana, że na Majorce znajduje się jedno z najcudowniejszych miejsc świata. Jest nim Deia, mała miejscowość położona w górach na północno-zachodniej części wyspy. Choć najlepiej dostać się tam autobusem lub samochodem, to zdecydowanie warto poświęcić czas na taką wycieczkę, ponieważ zapierające dech w piersi widoki zachwycą nawet najbardziej wybrednych turystów.

Autor: 
Małgorzata Kruszyna

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
7 + 6 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.